AZS Koszalin S.A. - 50 lat
  • Obserwuj nas
Enea Basket Liga

Leszek Doliński: Szanujemy każdego sponsora

news

Zapraszamy do przeczytania najnowszego wywiadu z Prezesem AZS Koszalin, Leszkiem Dolińskim.

To może zacznijmy od spraw bieżących i meczu ze Stelmetem. Jak Pan ocenia to spotkanie, bo z jednej strony do połowy pełna dominacja Stelmetu, z drugiej zaś zmniejszenie strat w czwartej kwarcie do zaledwie dwóch punktów. "Cieszyć się", że nie było wysokiej porażki czy jednak żałować tej końcówki?

Faktycznie dwie różne sytuacje. Na pewno trzeba pamiętać, że ta przewaga w pierwszej połowie nie wzięła się z powietrza. Stelmet, o czym zresztą mówili zawodnicy tej drużyny po meczu, zagrał najlepszą połowę w tym sezonie pod względem skuteczności i jeżeli twój rywal ma średnie na poziomie 65% za 2 i 90% za 3 (8/9), w składzie ma Reprezentantów Polski i dodatkowo nazywa się Stelmet, to nie jest łatwo w takim meczu.

A może to jednak my pomogliśmy rywalom wejść w to spotkanie? Bo jednak brakowało trochę koncetracji i energii w pierwszych dwudziestu minutach.

Na pewno nie zagraliśmy na takim poziomie, jakiego byśmy od siebie oczekiwali. Stelmet z kolei wyszedł niesamowicie skoncentrowany i z taką obroną, jakby chciał już w pierwszej połowie to spotkanie zamknąć i nie zdziwiłbym się, gdyby taki był plan na ten mecz. Generalnie Stelmet Zielona Góra to obecnie drużyna która zdobywa w lidze najwięcej punktów, a zarazem najmniej ich traci, i jeżeli z takim rywalem zagrasz jedną lub dwie słabsze kwarty, to ciężko potem oczekiwać dobrego wyniku.

W Gliwicach GTK po trzech kwartach także było blisko Stelmetu.

I mecz przegrało, mimo tego, że zielonogórzanie w tym meczu mieli dwadzieścia parę procent za trzy (4/18, 22%), ale tam ponownie wyszła klasa zawodników trenera Jovovicia. Oczywiście nie ma co się czarować, w pierwszej połowie zagraliśmy bardzo słabo przede wszystkim w obronie i gwarantuję, że po tym meczu nikt nie był z niego zadowolony. Ale będąc obiektywnym to można odbić piłeczkę i zapytać, a co się stało ze Stelmetem w drugiej połowie? To tylko efekt wysokiego prowadzenia, czy jednak nasza drużyna pokazała ten charakter i drzemiące w niej możliwości?

Zapewne jedno i drugie.

Dokładnie, nie można mówić, że to tylko "rywal odpuścił". Doszliśmy na dwa punkty, było kilka akcji na przełamanie, jednak wtedy trzy straty z rzedu załatwiły sprawę. Stelmet w końcówce był bardziej wyrachowany, miał więcej spokoju i cierpliwości i dlatego wygrał. Ale myślę, że warto docenić postawę drużyny, która po beznadziejnej pierwszej połowie, potrafiła przydusić rywala, którego celem na ten sezon jest odzyskanie Mistrzostwa Polski.

A nie zabrakło w tych kluczowych momentach Krzysztofa Jakóbczyka? Być może decyzja o jego wytransferowaniu była błędna?

Taką decyzję podjął sztab szkoleniowy który uznał, że po dojściu Toreya Thomasa liczba minut dla Krzyśka będzie jeszcze niższa i to będzie najlepsze wyjście dla każdej ze stron.

Zawodnik sygnalizował, że chce odejść z klubu?

Ta decyzja była wspólną zarówno sztabu szkoleniowego, zawodnika jak i klubu. Krzysiek jak każdy zawodowiec, chciałby grać jak najwięcej ale rozumiał sytuację w drużynie, dlatego także sam był zainteresowany grą w walczącym o awans do PLK Śląsku Wrocław.

A może trzeba było zostawić go na te "pięć minut" na ławce rezerwowych?

Trzeba pamiętać o tym, że drużyna to żywy organizm a nie trybiki w korporacji. Dlatego tak ważną osobą w całej tej układance jest pierwszy trener, który dba nie tylko o sprawy taktyczne czy treningowe, ale takze mentalne i pełni rolę psychologa. Oczywiście, gdyby trener Marek Łukomski uznał, że na te "pięć minut" Krzysiek musi zostać, to prawdopodobnie by został. Ale jak wspomniałem to jest żywy organizm i trzeba robić wszystko, by funkcjonował on cały czas jak najlepiej. Dlatego odbyła się rozmowa sztabu i klubu z samym graczem, przedstawiono szczerze jak wygląda sytuacja o czym mówił także trener na przedmeczowej konferencji i wspólnie uznaliśmy, że to będzie najlepsze wyjście. Zresztą Krzysiek tak samo uważał.

Torey Thomas nowym Akademikiem. Trochę to trwało ale wydaje się, że decyzja o jego zatrudnieniu była słuszna.

Torey chyba już wszystko powiedział w wywiadzie (www.youtube.com/watch) na temat tego, dlaczego tak długo trwał cały proces jego transferu. Generalnie poszukiwania nowego rozgrywającego oparliśmy o kilka kryteriów. Nowy zawodnik nie miał być jednym z wielu jak w niektórych drużynach, tylko miał to być ktoś kto zrobi różnicę od razu, ktoś to podniesie poziom drużyny i zarazem pomoże Drew. Torey Thomas był na naszej liście życzeń od samego początku, co pokazuje w jakiej klasy zawodników mierzyliśmy. Ale życie pokazało, że nie będzie tak łatwo.

Prawie dwa miesiące kibice musieli jednak poczekać.

Dokładnie. Gdy dowiedzieliśmy się, że na czas dłużej nieokreślony Torey jest niedostępny, cały czas szukaliśmy swojej szansy na rynku transferowym i powiem tyle, że potencjalny nowy rozgrywający, miał gotową umowę wysłaną do podpisu juz kilka dni po rozstaniu z Raduloviciem. Okazało się jednak, że to był pierwszy z kilku "dziwnych" przypadków negocjacji, które zakończyły się niepowodzeniem, zresztą o tym samym wspominał trener Łukomski na konferencjach.

Podsumowując, proces sprowadzenia "tego" rozgrywającego był bardzo długi i mozolny, choćby wspomnieć o tym, że zarówno wigilię jak i sylwestra do późnych godzin spędziliśmy w klubie ale akurat taka nasza rola. Koniec końców negocjacje z Toreyem udało się doprowadzić do końca i mogę już teraz powiedzieć, że było warto. 23 punkty już w pierwszym meczu ze Stelmetem to nie byle co. I proszę zauważyć, że stało się to po ponad miesięcznym rozbracie Toreya z koszykówką i dwóch treningach z nową drużyną. Liczymy, że po dotarciu się ze wszystkimi zawodnikami i przyswojeniu taktyki trenera będzie jeszcze lepiej.

Czy po "wymianie" Thomas-Jakóbczyk, klub poszukuje jeszcze nowych wzmocnień, np. w postaci Filipa Matczaka?

Na pewno chciałbym rozgraniczyć odejście Krzysia i temat zawodnika Stelmetu, ponieważ są to całkowicie odrębne kwestie. Mogę natomiast potwierdzić, że takie rozmowy dotyczące sprowadzenia Filipa trwają, jednak ostateczna decyzja należy do drużyny z Zielonej Góry. Sam zawodnik z tego co nam wiadomo chciałby odejść na wypożyczenie by uzyskać więcej minut niż w dotychczasowym zespole i my także jesteśmy zainteresowani, ale tak jak wspomniałem decyzja należy do jego klubu. W chwili obecnej nie mamy takiego potwierdzenia.

Czyli rozumiem, że albo Filip Matczak albo nikt?

Podobnie jak w przypadku Thomasa, obserwujemy rynek tylko pod kątem Polaków którzy wzmocniliby z miejsca naszą drużynę, nie zaś na tak zwaną "sztukę" do składu. W chwili obecnej, jedynym zawodnikiem w Polsce który jest na określonym poziomie sportowym, a zarazem pojawiła się możliwość jego ściągnięcia, jest Filip Matczak. Reszta takich zawodników jest pod kontraktami, a więc na tą chwilę są niedostępni. Myślę, że kluczowe będą najbliższe tygodnie, gdzie po dwóch ligowych kolejkach czeka nas miesięczna przerwa (Puchar Polski + Reprezentacja Polski) i może być to okres pewnych ruchów transferowych.

Za nami dziesięć spotkań AZS pod opieką trenera Marka Łukomskiego, bilans 4-6, chyba można być zadowolonym?

Na pewno jest lepiej, niż było wcześniej (śmiech). Ale na początku wrócę do poprzedniego sezonu i trenera Nikolicia. Trener Dragan Nikolić gdy przyszedł do klubu, odcisnął swoje piętno na drużynie co dało miarodajne efekty. Przyszły zwycięstwa z często renomowanymi rywalami, ściagnął do klubu dwóch zawodników kótrzy okazali się transferami udanymi, i nawet pomimo kilku porażek w końcówce sezonu gdy wszystko było już rozstrzygnięte, to liczyliśmy, że kolejny sezon będzie krokiem naprzód. Tak się nie stało i niestety w myśl koszalińskiej tradycji, musieliśmy dokonać korekty na stanowisku trenera. Ale muszę po raz kolejny podkreślić, że przypadek trenera Nikolicia jest dosyć ciekawy.

Z jakiego powodu?

Współpracowałem jako zawodnik, członek sztabu szkoleniowego i obecnie jako Prezes naprawdę z wieloma trenerami i muszę przyznać, że mało który szkoleniowiec był tak zaangażowany w życie klubu jak własnie trener Nikolić. Codziennie przebywał długie godziny w klubie, przedstawiał różne plany na przyszłość nie tylko na najbliższe miesiące i nawet gdy drużyna odnosiła kolejne porażki, skrupulatnie tłumaczył co nie wyszło i jaki ma plan na zmianę sytuacji. Oczywiście, koniec końców każdego trenera rozlicza się z wyników i tak też było w tym przypadku, nie mniej muszę podkreślić, że Dragan Nikolić naprawdę zżył się z naszym klubem i trzeba przyznać, że to raczej rzadkość aniżeli reguła pośród trenerów.

Być może Dragan Nikolić po pierwsze za bardzo się zaangażował, a po drugie jest głównie typem trenera-strażaka? Bo i takie sytuacje znamy.

Bardzo możliwe, czas wszystko zweryfikuje. Wspominałem, że trener musi być psychologiem i to odnosi się także do własnej osoby, by potrafił stworzyć system pracy, który będzie funkcjonował zarówno podczas zwycięstw, jak i przy serii porażek.

A co do osoby trenera Nikolicia, to padło bardzo ciekawe i nietypowe pytanie. Uwaga bo będzie Pan zaskoczony. Czy to prawda, że trener Nikolić pomylił braci Zywert z Sokoła Łańcut i zamiast wziąć rozgrywającego (Kamil Zywert) na którym mu zależało, to ściągnął rzucającego obrońcę (Marek Zywert)?

(Śmiech) no to naprawdę ciekawe pytanie. Hmm, z tego co wiem, od początku Dragan Nikolić chciał Marka i właśnie jego ściągnął do Koszalina. Na pozycji numer 1 mieliśmy Aleksandara Radulovicia i Drew Brandona do pomocy, zaś Marek miał grać i gra na pozycjach 2/1.

Tak więc Dragana Nikolicia w klubie już nie ma i musiała zapaść decyzja.

Trenera Nikolicia w klubie już nie było i musieliśmy podjąć decyzję kto go zastąpi. Ofert było naprawdę wiele, w tym kilka bardzo ciekawych zza granicy, nie mniej uznaliśmy razem z radą nadzorczą i właścicielami klubu, że obierzemy kierunek polski. Wybór padł na Marka Łukomskiego, negocjacje powiem szczerze trwały może z kilkadziesiąt minut i doszliśmy do porozumienia. Jego asystentem pozostał Rafał Frank z którym to pracował już w Słupsku i jak widać współpraca obu Panów układa się bardzo dobrze, ponieważ zarówno w Słupsku jak i u nas, ten duet potrafił odnosić zwycięstwa. Widać po naszym zespole, że zupełnie inaczej podchodzi do treningów a w konsekwencji tego do samych spotkań, widać dużo lepszą atmosferę, wyższy poziom naszej gry i w efekcie tego bilans 4-6. A pamiętajmy, że dwa mecze przegraliśmy po dogrywkach i tak naprawdę ów bilans, mógł być jeszcze lepszy.

Efekty zatrudnienia tego trenera widać także chociażby po Drew Brandonie, który po słabszym początku, był motorem napędowym AZS w ostatnich spotkaniach.

Trenerów podzieliłbym generalnie na dwie kategorie. Takich co niezależnie od posiadanego składu wprowadzają swoją taktykę i tych, którzy najpierw starają się wykorzystać najsilniejsze strony dostępnych zawodników i to do nich dostosować swoje taktyczne założenia. I podkreślam zawsze, ale to zawsze ta druga metoda jest na dłuższą metę skuteczniejsza. I tu mamy tego przykład ponieważ trzeba przyznać, że trener znalazł w Słupsku pomysł na tego zawodnika i wie zarówno jak go ustawić przy nominalnym rozgrywającym, jak i wykorzystać Drew na pozycji numer 1.

Do AZS doszedł Torey Thomas i już w pierwszym meczu pokazał, że będzie dużym wzmocnieniem Akademików. Pozostaje pytanie, jak będzie wyglądać współpraca na linii Thomas-Drew w przyszłości?

Wrócę do Czarnych. Drew Brandon sezon konczył jako pierwszy rozgrywający i to, że potrafi się na tej pozycji odnaleźć pokazał także u nas, oczywiscie także pod batutą trenera Łukomskiego. Ale na początku tamtych rozgrywek Drew grał na pozycji rzucającego obrońcy i pomimo bardzo dobrego rozgrywającego jakim był Dominic Artis, Drew Brandon także dobrze funkcjonował. Gdy w tym momencie dysponujemy klasycznym rozgrywającym i to na poziomie jaki prezentuje Torey Thomas, który dodatkowo dysponuje bardzo dobrym rzutem za trzy punkty, to nie mam wątpliwości, że znajdą na boisku wspólny język. Zresztą potwierdzenie mieliśmy już w ostatnim meczu, gdzie obu Panów łącznie zdobyło 40 z 72 punktów całego zespołu.

Przed AZS dwa bardzo ważne mecze, GTK w Koszalinie i Spójnia w Stargardzie. Jaki cel na to spotkania?

Zwycięstwa, tylko i wyłącznie zwycięstwa. Jesteśmy w takim punkcie i sezonu i w tabeli, że ewentualne zwycięstwa w obu tych spotkaniach dałyby nam taką dodatkową pewność przed decydujacą fazą sezonu. Znamy wartość GTK i Spójnii, ale patrzymy na siebie i cel tak jak mówiłem jest jasny, dwa mecze i dwa zwycięstwa.

Po tych dwóch spotkaniach, Akademików czeka miesięczna przerwa w rozgrywkach. Jak klub zapatruje się na tego typu sytuację?

Nie jest to najlepsza sytuacja zarówno dla zawodników jak i trenerów, ponieważ wszyscy wypadają z pewnego rytmu gry i treningów ale mamy zaplanowane spotkanie ze sztabem trenerskim i ustalimy na nim wszystkie szczegóły dotyczące ów przerwy.

Pierwszy okres pracy w klubie trenera Marka Łukomskiego myślę, że można uznać za udany. Pytanie, czy AZS stawia trenerowi jakieś nowe cele na sezon, poza samym utrzymaniem?

Trener Dragan Nikolić przed sezonem zapowiadał walkę o play-off, w tym momencie wiemy, że ten plan się nie udał, więc sprawa jest dosyć jasna. Utrzymanie zespołu w ekstraklasie, a zarazem dostarczanie naszym kibicom nie tylko emocji, ale także walki i ligowych zwycięstw.

A jak wyglądają plany klubu na przyszłość, czy obecny sztab szkoleniowy pozostanie także na kolejny sezon?

Podstawowym celem dla sztabu trenerskiego jest utrzymanie zespołu w ekstraklasie, ale tak, gdy utrzymamy się w ekstraklasie, umowa obecnego sztabu trenerskiego przedłużona zostanie na kolejny sezon. Dlatego tak ważne jest dla nas jak najszybsze utrzymanie w lidze, by sztab i klub mieli dodatkowy argument w negocjacjach z zawodnikami jeszcze w trakcie trwania sezonu 2018/19.

A ile wynosi budżet AZS na obecne rozgrywki?

Minimalny budżet by wystąpić w na poziomie Energa Basket Ligi to gwarancje na 2 miliony złotych. My mamy budżet trochę wyższy, w przekroju ligi może nie ostatni ale na pewno na poziomie dolnych rejonów tabeli EBL.

Jakie są szanse na pozyskanie kolejnych sponsorów, w tym sponsora strategicznego/tytularnego?

To tak, na wstępie ogromne podziękowania dla Prezydenta Miasta Koszalina Pana Piotra Jedlińskiego, który nieprzerwanie od ośmiu lat wspiera nasz klub, dzięki czemu Koszalin pozostał jedynym miastem na pomorzu środkowym, który posiada zespół koszykarski na poziomie ekstraklasy. Oczywiście budżet klubu to wsparcie z wielu stron i dlatego także chcę podziękować wszystkim firmom i osobom prywatnym, które łożą swoje pieniądze na AZS.

Od początku mojej kadencji aż do teraz, wiele firm które nigdy wcześniej nie sponsorowały koszykówki, obecnie dołączyły do naszej rodziny. Oczywiście nie zawsze są to oszałamiające kwoty, a nawet zdarzają się tacy darczyńcy którzy miesięcznie wspierają nas kwotą 500 złotych. Ale my nie obrażamy się na żadne wsparcie i szanujemy jednakowo wszystkich, którzy chcą oglądać naszą drużynę na najwyższym poziomie. I dlatego cały czas powtarzam, Koszalin to ostatnie takie miejsce w naszym regionie i myślę, że warto to docenić.

Ale wracając do sponsora z kategorii tych dużych. Cały czas posiadam list intencyjny firmy, która miała zostać sponsorem stategicznym naszego klubu. Na tym liście widnieją konkretne kwoty, wszystko było praktycznie uzgodnione po czym... cóż, otrzymalismy informację, że z powodów wewnętrznych ów firma musi wstrzymać wczesniej ustaloną umowę. Powtarzam wstrzymać, nie wycofać, nie mniej tu jesteśmy zdani na ruch ze strony samej firmy.

Otrzymaliśmy swoją drogą takie o to pytanie. "Dlaczego klub nie znajdzie sponsora za granicą i nie zatrudni osoby, która mogłaby zająć się pozyskaniem takiego sponsora?"

Ponieważ od pozyskiwania sponsorów jest Prezes klubu, czyli w tym wypadku moja osoba. Ale tak mówiąc szczerze, to nie wiem na jakiej zasadzie jakaś firma zza granicy miałaby wspierać klub z Koszalina. Obecnie praktycznie w całej Polsce wszystko opiera się na wsparciu lokalnych urzędów i firm z miasta i regionu. AZS w przeszłości posiadał sponsora ze spółki skarbu państwa, ale obecnie prawdopodobieństwo pozyskania tego typu wsparcia jest badzo nikłe. Osobiście odwiedziłem wszystkie firmy w przekroju Koszalina i w promieniu 150 kilometrów od naszego miasta i gwarantuję, że każda z tych firm doskonale wie co to jest AZS Koszalin i jaką mamy ofertę.

Poszukiwania kolejnych sponsorów zakończone?

W żadnym razie! Praca w klubie to ciągły proces, zarówno od strony budowy zespołu jak i właśnie poszukiwania dodatkowego wsparcia. Z takiego założenia wychodziliśmy i wychodzić będziemy w dalszym ciągu.

Rozmawiał Tomasz Jarosz

Udostępnij

Social Media

#NigdyNieZginie 💙

29 czerwca, 2019

Sponsor główny

Miasto Koszalin

Sponsorzy

ZOS Telewizja Kablowa Koszalin Sp. z o.o. Meden-Inmed Sp. z o.o. North.pl GlobalLogic IMSO Sp. z o.o. Dajar Sp. z o.o. TEPRO SA Hotel Verde *** Mścice/ Koszalin Dowbusz Sp. z o.o. Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Spółka z o.o. Koszalin Miejska Energetyka Cieplna Spółka z o.o. w Koszalinie Auto Handel Centrum Krotoski-Cichy Sp.J. Agencja Ochrony SZABEL Spółka z o.o. w Koszalinie Miejskie Wodociągi i Kanalizacja Sp. z o. o. w Koszalinie Park Wodny Koszalin Miejski Zakład Komunikacji Spółka z o. o. w Koszalinie Maro Tur Przewozy Krajowe i Zagraniczne Koszaliński Sztab Ratownictwa Centrum Medyczno-Rehabilitacyjne Remedica Piekarnia-Cukiernia Kaliszczak morska_10 - Okręgowa Stacja Kontroli Pojazdów PAWO LEO Sp. z o.o. Fabryka Zabawek Pluszowych Kolor-Plusz Auto Stodoła NordGlass Sp. z o.o. Przedsiębiorstwo Budownictwa Ogólnego i Usług Inwestycyjnych Piotr Flens Spalding Q4Glass Drukarnia wielkoformatowa SOLDRUK Centrum Medyczne Bata Tarnowski TOMSOL Sp. z o.o. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Koszalinie DOMAR Kazimierz Domaracki Bokaro Galeria Emka Centrum Rekreacji Forma Hala Widowiskowo-Sportowa w Koszalinie Soniqa Pomorze Zachodnie Koszalińskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego Sp. z o.o.